"Urodzeni mordercy",
"Kalifornia", "Siedem"
"Harry Angel", "Pulp Fiction",
"Hellraiser" i "Freddy"
Codziennie filmy były dla nas jak Biblia
Te same sceny, nawet w snach je widzę…
Gdybym miała
stworzyć dla siebie mężczyznę idealnego,
pewnie skompletowałabym go z wielu części poszczególnych sław. Bezapelacyjnie
wybrała sarnie i łagodne, zagubione oczy Jarvisa Cockera, rozmierzwioną i
niesforną grzywkę Hugh Granta i łobuzersko-szelmowski uśmiech ulubionego Leo.
Do tego mężczyzna idealny ubierałby
się jak Benedict Cumberbatch i nigdy nie zapinał ostatniego guzika starannie
wyprasowanej koszuli, miałby sarkastyczne poczucie humoru Lennona i pachniałby
jak Brad Pitt, bo mam dziwnie silne przekonanie, że ten potrafi wybrać dla
siebie najlepsze perfumy.